Dowcipy o kotach
26 styczeń 2010
Dowcipy o kotach
Myszka wpadła do beczki z piwem i nie
może się stamtąd wydostać.
Prosi więc przechodzącego obok kota:
- Kotku kochany, wyciągnij mnie stąd.
- Jak już cię wyciągnę, to na pewno zjem!
- Lepiej zginąć w twoim żołądku, niż w tak okrutny sposób!
Więc kot usiadł na krawędzi beczki, ogon zwiesił do środka,
myszka wbiegła po nim na górę, po czym zaraz - myk! - do norki.
- Wyjdź, przecież mam cię zjeść, obiecałaś - woła oburzony kot.
- E-e tam - odpowiada mu niedoszła ofiara -
Czego to nie nagada pijana kobieta!
Mężczyzna postanowił pozbyć się kota.
Zapakował go w koszyk i wytargał do innej dzielnicy. Zadowolony,
że pozbył się problemu, wraca do domu - kot już tam jest. Nie zrażony,
na drugi dzień wywozi kota za miasto i szybciutko leci do domu.
W domu zastaje kota.... Myśli sobie: ,,Uparta zaraza''. Nazajutrz
wywozi kota krętymi drogami 100 kilometrów od miasta.
Po niedługim czasie dzwoni do domu:
- Jest kot? - pyta żony
- Jest.
- To dawaj go do telefonu, bo nie wiem jak do domu wrócić.....
Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi
modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro...
Na co mąż spoza gazety:
- To jedz whiskas.
Wyjeżdżając na wczasy, facet zostawił swojemu bratu pod opieką kota.
Dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta, jak tam jego kot.
- Niestety, przykro mi, ale kot zdechł.
- Ech, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie
będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi
na dachu i nie chce zejść. Później zadzwoniłbym za dwa dni, a ty
powiedziałbyś, że kot spadł z dachu i leży u weterynarza, a kiedy
zadzwoniłbym za kolejne dwa dni, usłyszałbym, że mimo wysiłków
weterynarza mój kociak zdechł. No ale cóż, stało się, powiedz mi
lepiej, co tam u mamy?
- No więc mama siedzi na dachu i nie chce zejść...
Słuchaj, są na świecie czarne koty, prawda?
- No jasne ze są, czemu ma ich nie być?
A są takie koty, czarne oczywiście, wielkości ok. metra?
- Pewnie są, jakieś wypasione albo coś takiego.
A takie półtora metra, czarne?
- No nie wiem, może gdzieś jakieś pojedyncze
egzemplarze. Ale to chyba niemożliwe.
A czarne koty dwumetrowe?
- Nie. Takich to nie ma na pewno.
No to kurka pięknie. Przejechałem księdza!
Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić
się ze swoim zięciem. Zaprasza jego i córkę na obiad.
Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o ziemniakach.
Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy
kotlet nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle
pada na ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija
teściową. Wraca do pokoju i mówi do żony:
- Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura
chciała mnie otruć. Wziąłem patelnię i ją zabiłem!
Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
- Jest!!!
Żona czyta książkę ,,psychologia zwierząt''.
W pewnej chwili zwraca sie do męża:
- Tu jest napisane, że koty są okrutne,
perfidne i zdradliwe.
Czy to prawda?
- Tak, kiciu.
Komentarz?
Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis

Komentarze